piątek, 2 stycznia 2015

Nadrabiając zaległości...

Rzeczywiście zniknęłam. Nie spodziewałam się, że czas tak szybko zleciał. Miałam masę obowiązków i za każdym razem czekam na wolny weekend. Albo mi się wydaje, albo czas w tym roku oszalał i biegnie jak szalony...
W przedszkolu cały czas coś się dzieje, niby przedszkole tylko sześć godzin, ale przygotowywanie się do pracy w domu potrafi  być czasochłonne. Staram się robić cały czas coś nowego, coś innego, żeby dzieciaki miały radość z chodzenia do przedszkola. Ostatnio mieliśmy Pasowanie, Jasełka i tak naprawdę co miesiąc jest jakieś ważne wydarzenie. :)
Piszę pracę magisterską w wolnych chwilach. Co jakiś czas wypada szkolenie, kurs, czy ostatnio wybory samorządowe , także dni wolne mogę zliczyć na palcach jednej ręki.
Trochę się pozmieniało w moim życiu, ale o tym opowiem Wam jak już będę po wszystkim. :))
Poza tym, na wsi panuje cisza i spokój. Jeszcze na przełomie listopada i grudnia mogłam pozwolić sobie na przejażdżkę rowerem, bo pogoda sprzyjała.  Po Świętach zaczął padać deszcz aż do Sylwestra było jak w bajce. Śniegu nie za dużo, ale też nie za mało, lekki mróz i piękne krajobrazy. Niestety od wczoraj odwilż i powoli robi się błotko...
Zostają mi ostatnie dni wolnego, bo do pracy idę 7 stycznia, więc nadrabiam zaległości... wszędzie! Spodziewajcie się mojej wizyty u Was! Do zobaczenia... :)