poniedziałek, 17 marca 2014

W marcu jak w garncu...

Za oknem wichura już od kilku dni. Ciężko na sercu, zwłaszcza, że w ubiegłym tygodniu pogoda potrafiła nas rozpieszczać. Dziś tylko krótkie przebłyski słońca przypominały o wiosennym powiewie.
Razem z wiatrem przyszły przeziębienia, dziś w przedszkolu sześcioro przedszkolaków!
Wiatr krzyżuje moje plany związane z pracami w ogrodzie. Dziś (po raz kolejny) zbierałam gałązki z trawy. Zastanawiam się tylko ile jeszcze?! 
Nasiona powoli kompletujemy, zarówno warzyw i kwiatów. W tym roku pojawią się nowe nabytki,  o których napiszę niebawem. Mimo wszystko brakuje czasu na sianie, ale trzeba będzie się spiąć i w końcu się wziąć, żeby jak najszybciej roślinki urosły i cieszyły oko.
Ja w pamięci nadal mam te najcieplejsze dni marca i właśnie dziś do nich powracam...









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz