wtorek, 28 stycznia 2014

Zebranie

Stoi młoda dziewczyna. Wiek około 20-25. Wielka mi nauczycielka. Rządzi się...
- tak chyba odebrało mnie większość rodziców.
Postanowiłam na pierwszym zebraniu stanowczo ogłosić nowe zasady.
Z doświadczenia swojego i innych nauczycieli wiem, że nie można pozwalać aby rodzice weszli na Głowę i sami wprowadzali swoje zasady.
Krótko i jasno przedstawiłam podstawę programowa, bo trzeba. Kiedy przedstawiałam proporcje zagospodarowania czasu w przedszkolu, spotkałam się z wielkim zdziwieniem. A czemu? Otóż niektórym rodzicom nie spodobało się, że dzieci MUSZĄ wychodzić codziennie na dwór, tak jak to jest przewidziane w podstawie. Owszem, zaznaczyłam, że przy wielkich mrozach i opadach nie będziemy wychodzić, ale po zebraniu i tak czekała mnie pielgrzymka zatroskanych mam. Wszystko fajnie, tylko kiedy dziecko ma nabrać odporności, jak rodzice nie wypuszczają go z domu?! A przy okazji mają do mnie wielki żal, że ja będę z dziećmi wychodziła.  A to przecież zima jest... Niektórzy byli nawet do tego stopnia zdeterminowani, że między wierszami powiedzieli, że jeżeli dziecko zachoruje, to będzie moja wina!
Wyszłam raz, kiedy mróz nie przekraczał -5 st. Dzieciaki zadowolone, niektóre mamy też, bo wiedzą doskonale jakie to ważne  dla przedszkolaków. Wiadomo, że jak wieje, pada i mrozi, to nie wyjdę na dwór, no ale oczywiście ja wyglądam na młodą, niedoświadczoną, niewykształconą itp.

Przedstawiłam rozkład dnia, planowane uroczystości, omówiłam charakterystykę grupy, co przeszło bez  komentarzy. Wszelkie wypełnianie umów wprowadziło dość nerwową atmosferę, ponieważ rodzice nie przygotowali potrzebnych  dokumentów do wypełnienia (pomimo, iż dzień wcześniej dostali ode mnie smsa z przypomnieniem). 
Chcę być nauczycielem, z którym można się skontaktować w różny sposób. Założyłam pocztę, więc rodzice mogą pisać maile, podałam nr telefonu służbowego, więc rodzice mo dzwonić, założyłam każdemu dziecku zeszyt, więc mo pisać mi informacje, a także codziennie mo ze mną porozmawiać w określonych godzinach. Do tej pory, po tygodniu tylko niewielka część rozmawia ze mną indywidualnie lub telefonicznie, nic poza tym.  Mam nadzieję, że wszystko się jeszcze rozkręci. Aaaa! założyłam jeszcze stronę internetową, żeby rodzice mieli dostęp do aktualnych informacji z życia Przedszkola. 
Wszelkie inne sprawy, które zostały poruszone, zostały przyjęte. Dotyczyły składek, wyprawki itd.
Poinformowałam rodziców, że należy punktualnie przyprowadzać i odbierać dzieci z przedszkola. Wiadomo, zdarzają się  różne sytuacje, które jestem w stanie zrozumieć, ale jednak przeczytałam fragment umowy dotyczący płatności za rozpoczęcie każdej kolejnej godziny w przedszkolu. Jestem zadowolona, bo dzięki temu wszyscy rodzice do tej pory byli punktualni! :)
Padło kilka pytań, zadawali je rodzice dzieci, które wcześniej uczęszczały do przedszkola :

* Czy dzieci mo przynosić słodycze?
- Nie. A dlaczego? Słodycze są niezdrowe, to po pierwsze. Po drugie, dzieci dostają słodycze w domu, więc spokojnie wytrzymają 5 godzin bez zjedzenia czegoś słodkiego. Poza tym, nie każdego rodzica stać, by kupował dziecku słodycze, więc chcę uniknąć przykrych sytuacji.
* Co jeśli dziecko jest core i jest w przedszkolu?
- Nie ma takiej możliwości, by dziecko przyprowadzić core do przedszkola. Jeżeli zauważę jakieś oznaki, to natychmiast powiadomię rodzica, który będzie musiał odebrać dziecko jak najszybciej. Istnieje ryzyko zarażenia innych dzieci, więc proszę o ostrożność. 
Rodzice byli zadowoleni z odpowiedzi, ponieważ wcześniej również panowały takie zasady. Nie spotkałam się (jeszcze) z jakąś negatywną opinią na ten temat.
Jedno jest pewne, minął dopiero tydzień. Wszyscy się dopiero poznajemy, choć nie ukrywam, że z niektórymi rodzicami złapałam świetny kontakt, a niektórzy są, bo są. Wiadomo, że dzieci potrzebują czasu, tak i rodzice o potrzebują. Także czekam. Kolejne zebranie za miesiąc, więc zobaczymy jak to będzie...
 

4 komentarze:

  1. Musisz się nastawić, że rodzice są różni.........
    Ale dasz radę!
    Ja kocham moje panie z przedszkola :) są szczere, mądre i mają tyle cierpliwości!!! ;)
    A zęby myjecie w przedszkolu? ;) Kiedyś (w innym przedszkolu) zaproponowałam szczotkowanie, ale pani była tak oburzona, nie zadowolona... "bo kiedy ona znajdzie na to czas? chyba, że ma zrezygnować z bardzo ważnych zajęć". Ile to umyć dzieci maluchom... projekt mój nie przeszedł.. zaledwie 3 mamy były tym zainteresowane. Szok.
    Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam właśnie...
      Kama, że też nie mieszkamy obok siebie, miałabym cudowną mamę w grupie! :))
      Zęby myjemy. Jest to nowość w tym przedszkolu, bo poprzednio dzieci nie myły. Nie pytałam rodziców o opinie, tylko sama zadecydowałam, bo trzeba wyrobić ten ważny nawyk u dzieciaczków. Rodzice przynieśli kubeczki, pasty i szczoteczki,a dzieci są wniebowzięte! :))
      Tak jak mówisz, ja przeznaczyłam na szczotkowanie 10 minut dziennie, liczy się tam przygotowanie, ustawienie dzieci, szczotkowanie, wycieranie rak, odstawianie kubeczków, A wszystko tyle trwa bo mamy tylko jedną małą umywalkę, ale i tak warto! :)
      Uściski,
      I.

      Usuń
  2. Uf, pierwsze koty za płoty! Rodzice to rodzice, często na zebraniach najwięcej zastrzeżeń mają ci, co potem w ogóle się nie odzywają - jak już muszą być na zebraniu, to się pokażą i narobią rabanu, by pokazać, jak bardzo zależy im na dobru dziecka, by jakoś zrekompensować fakt, że w ciągu tygodnia jest głucha cisza. Świetnie sobie poradziłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to ujęłaś. Jak widać, nie tylko ja tak uważam. :)
      Dzięki! :)

      Usuń