poniedziałek, 6 stycznia 2014

Pierwsze koty za płoty...

No cóż...
Z racji, że na blogu pojawiają się nie tylko optymistyczne wpisy, dziś będzie ten (jak dla mnie) negatywny.
Pojawiły się wyniki z egzaminu. Niestety, nie zaliczyłam. (Co prawda wyniki miały być dopiero jutro wieczorem, więc niby byłaby nadzieja, ale szczerze w to wątpię.)
Jeszcze z tą wiadomością można się pogodzić, zwłaszcza, że był to termin zerówkowy, czyli na dobrą sprawę nie mam wpisanej żadnej oceny.
Jednak kiedy człowiek poświęca swój czas, czyta te notatki, drukuje, zaznacza, podkreśla i okazuje się, że nie zalicza, to ma poczucie, że niepotrzebnie to robił. Strata czasu.
A najbardziej zdenerwował mnie fakt, że były osoby, które kompletnie nic nie czytały, nie miały nawet notatek, usiadły w ostatnim rzędzie i  cudem zaliczyły.
Ja siedziałam z przodu, ale kiedy oddałam kartkę i szłam w stronę wyjścia, dosłownie każdy siedział z telefonem albo notatkami pod ławką... Rozumiem, trzeba sobie radzić, ale chyba już na magistrze nie wypada? :) 
Pozostaje mi się uczyć, uczyć, uczyć ...
Nie chcę myśleć co będzie dalej skoro tak zaczął się rok.

6 komentarzy:

  1. Doskonale Cię rozumiem. Skąd ja to znam?!
    Sama wiele razy siedziałam nad książkami całymi dniami, a później okazało się, że niestety nie zaliczyłam. Najbardziej wkurzała mnie radość tych, którzy nie uczyli się wcale, a mimo to poszło im bardzo dobrze:)
    Głowa do góry, następnym razem będzie z pewnością lepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I gdzie tu jest sprawiedliwość?! Brak słów.
      Trzeba będzie raz jeszcze poświęcić czas, mam nadzieję, że następnym razem zaliczę.
      Dzięki za wsparcie! :)

      Usuń
  2. Uszy do góry, zaliczysz!
    Pamiętam jak do egz z zarządzania zakuwałam, aż głowa bolała a tu pała!!!
    I to nie była "zerówka" ;)
    teraz się śmieję, ale wtedy wracając autobusem do domu, ryczałam i myślałam o rzuceniu szkoły...
    też właśnie siedziałam w pierwszej ławce, nic nie ściągałam a z tyłu aż furczało!
    Poszłam na poprawkę ustną i 5! Piąteczka!
    Nie martw się! Szkoda zdrowia na takie problemy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie załamałam się aż tak, ale było mi rzeczywiście przykro.
      Mam nadzieję, że cała ta sytuacja będzie miała pozytywne zakończenie, podobnie jak u Ciebie! :)
      Uściski,
      I.

      Usuń
  3. To tylko zerowka! Więc spokojna glowa ;) Może czas zmarnowany, ale tak naprawdę co sobie przeczytałaś, to Twoje i nikt Ci tego nie odbierze. Wiem, ze niektórzy zdawają wszystko fuksem, ale życie nie jest sprawiedliwe - niektórzy nie muszą nawet fuksem niczego zdawać, bo i tak nie muszą studiować, gdyż rodzice z gory zapewnią pracę w swoich firmach. Ja już się nauczyłam by nie patrzeć na innych tylko na siebie, bo bym wpadła w depresję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby tak, ale zawsze to jakaś porażka...
      Masz rację. :)

      Usuń