wtorek, 16 września 2014

Pojawiam się i znikam

Praca sezonowa dobiegła końca, na szczęście pojawiła się praca w zawodzie - kontynuacja. Ufff! W międzyczasie zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną do prywatnego przedszkola, jednak musiałam odmówić, bo pieniądze te same, a do pracy dalej...
Jest dobrze! Od początku września, jak to bywa na początku byłam dość zapracowana, bo trzeba wszystko ogarnąć, coś trzeba załatwić najlepiej na JUŻ ewentualnie NA WCZORAJ. Dałam radę i mogę powiedzieć, że mam troszkę wolnego czasu popołudniami. Dzieci powoli przyzwyczajają się do przedszkola, a ja do nich, mam nadzieję, że spędzimy razem niezapomniane chwile! :)
Pierwszy weekend września razem z rodziną spędziliśmy na Kaszubach, był to nasz krótki, ale niezwykle intensywny urlop. Oczywiście pojawi się osoby wpis, bo trafiliśmy na cudowne miejsce! :)
Za oknem małymi kroczkami wkrada się jesień. Powoli żółkną liście, część kwiatów kończy swoją egzystencję, ale jest pięknie. Cieszę się, że pogoda sprzyja, dzięki temu mogę cieszyć się jazdą na rowerze, czy spacerami przy zachodzie słońca. :) Przez wakacje brakowało mi tych widoków, więc powoli nadrabiam zaległości... również tutaj, bo się bardzo za WAMI stęskniłam! :)
Poniżej dosłownie kilka zdjęć z ostatnich dni, następnym razem będzie więcej...









piątek, 8 sierpnia 2014

Krótka przerwa

Czerwiec minął zbyt szybko, z lipcem było podobnie. Nim się obejrzę wakacje się skończą, a razem z nimi moja praca sezonowa. Akurat nad tym nie ubolewam, ale martwi mnie fakt, że  wszystko dookoła rośnie szybko - za szybko! Omija mnie najpiękniejsza pora roku tutaj, na wsi. Wszystko, co posiałam, posadziłam rośnie, kwitnie i w końcu przekwita. Czasami nawet nie widzę jak to wszystko się pięknie rozwinęło. Tak mi szkoda tego widoku.  To już moje ósme wakacje, kiedy nie ma mnie w domu.  Wracam czasami na dzień, czasami na dwa, a wtedy czas biegnie jak oszalały. Nim się obejrzę, muszę już wracać... I tak jest teraz, kiedy miałam AŻ pięć dni wolnych! Dziś ostatni dzień w domu, wracam ostatniego sierpnia.   Myślę sobie, że to już ostatnie takie moje wakacje. Bardzo chciałabym spędzić je chociaż raz tutaj, na miejscu. Cieszę się, że praca sezonowa daje mi możliwość zarobku, zwłaszcza teraz, kiedy mam bezpłatne wakacje. Mam nadzieję, że od września wrócę do przedszkola. Do pracy, do której chodzę z przyjemnością. Jeśli chodzi o moje życie zawodowe, to sama jestem w szoku, ale dobrze się dzieje. Dostałam nowe propozycje pracy! Czuję się doceniona i szczęśliwa, że ktoś zauważył moje starania. Co zrobię? Jeszcze sama nie wiem... Czas pokaże.
A teraz, to co najbardziej lubię, czyli kwiatowa namiastka minionych miesięcy :)









wtorek, 17 czerwca 2014

Ratujmy łosie!

Kochani, dziś bardzo krótki, ale niezwykle ważny post.
Minister środowiska chcąc zmniejszyć populację łosi pozwala na całkowite wymarcie. Zamiast pozwolić na polowania mógłby poszukać innych rozwiązań dotyczących problemu wypadków z udziałem tych zwierząt.  Pozwolenie na polowanie może znacznie zagrozić ich populacji. Zdecydowanie łatwiej jest polować, a trudniej odtworzyć populację.  Organizacja WWF stoi murem za utrzymaniem zakazu polowań na łosie. My też nie bądźmy obojętni... Podpiszmy petycję. Ja to już zrobiłam na stronie PODPISZ PETYCJĘ .

Źródło: http://www.not-bornintheusa.com/2011/06/alaska-przystanek-11-denali-national.html

niedziela, 15 czerwca 2014

Czerwcowe nadrabianie zaległości

Wow! Woow! Wooow!
Moja nieobecność sama mnie zdziwiła. Nie było mnie tutaj prawie dwa miesiące!
Teraz mam już spokój... ale zacznę od początku.
Praca i studia w ostatnim czasie mocno dawały mi w kość. Wcale nie miałam z nimi problemów, tylko obowiązków przybywało, a czasu było jakby mniej. Do tego doszły prace w ogrodzie. Chociaż przyznam się, że to ostatnie zaniedbałam.  Co prawda warzywa posiane, kwiaty też, wszystko rośnie, zwłaszcza teraz kiedy okres deszczów obficie wszystko podlewa... łącznie z chwastami, które rosną najszybciej! Na pielenie zabrakło mi czasu, ale na szczęście siostra się tym zajęła. Ja mogłam się na spokojnie zająć obowiązkami zawodowymi. Maj i czerwiec są najbardziej pracowitymi miesiącami, bo pojawiają się wszelkiego rodzaju wycieczki i imprezy w przedszkolu. Trzeba przygotować dzieci, a także wszystko dookoła zorganizować. Pracy jest sporo, ale wszystko jest do ogarnięcia. Po tych kilku miesiącach w pracy nie martwiłam się o dzieci, a jedynie o organizację. Przyznam się, że zarówno dzieci jak i rodzice byli zadowoleni. W piątek, trzynastego czerwca odbyło się zakończenie roku przedszkolnego. (Rzeczywiście bardzo szybko, a wszystko to z powodu szukania oszczędności w naszej gminie.) Pierwszy w moim życiu! To dopiero przeżycie. Wręczanie dyplomów i książek przypomniało mi, że jeszcze nie tak dawno  to ja odbierałam z rąk nauczycielki takie dyplomy. Dziwne, ale przyjemne uczucie. :) Moja praca została doceniona, usłyszałam wiele ciepłych słów od rodziców, a łzy dzieci spowodowane wakacjami były tylko potwierdzeniem. Zżyłam się z nimi wszystkimi i aż nie potrafię sobie wyobrazić jak to wszystko będzie bez nich...  Od poniedziałku urlop, trzeba jeszcze tylko kilka spraw dopiąć na ostatni guzik i można odpocząć i poświęcić się pracy w ogrodzie. Co będzie dalej? Tego nie wie nikt... Kończy się umowa, więc kończy się także praca. Co prawda w wakacje pracę mam, jak co roku, ale co od września? Martwię się, bo wszystko zależy od finansów przeznaczonych na edukację. Czy przedszkole będzie istniało? Czeka mnie rozmowa z Panem Wójtem, może dowiem się czegoś więcej... Rodzice naciskają, a ja sama nie wiem jaki los czeka nas wszystkich.
Na studiach jestem już po sesji! Poszło nam bardzo szybko, ale na szczęście tylko jeden egzamin mam na lipiec, a reszta zaliczona. Ufff! Tymczasem zabieram się za zaległości blogowe u Was :) Już niebawem wstawię wszelkie zaległe zdjęcia i będę tu bywać częściej.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Wiosna w rezerwacie

Praca, ogród, studia, przygotowania do świąt pochłonęły mnie bez końca!
Bardzo lubię ten przedświąteczny czas. Wszystko budzi się do życia, w kuchni pachnie, a wieczorne wizyty w kościele doskonale wypełniają nastrój.
Mało czasu było na pstrykanie, ale za to sporo rzeczy zdążyłam ogarnąć przed Świętami. Tak jakoś teraz wszystko dzieje się zdecydowanie za szybko, a czasu coraz mniej. Niebawem majówka, więc mam nadzieję, że dopisze pogoda i wszelkie sprawy ogrodowe zostaną załatwione na tip top.
Kwiaty kwitną, warzywa wschodzą, pojawiają się coraz większe pąki na drzewach  i zielone liście.
Jest wiosna!I to widać nie tylko w ogrodzie, w lesie, ale także na jeziorze...
Z racji, że w Święta miałam sporo wolnego czasu, to skorzystałam z okazji i popłynęłam  łódką ze znajomymi, co prawda pogoda nam nie do końca dopisała, bo słońce zaszło,było dość pochmurno i chłodno. Na szczęście widoki zrekompensowały wszystko. Mam nadzieję, że przy kolejnej okazji uda mi się zrobić zdjęcia roślinkom i zwierzakom na wodzie.
Popłynęliśmy w stronę wieży widokowej. Niestety nie można już z niej korzystać, bo została podpalona i zdewastowana. Teraz nie można wejść na ten teren, bo wieża grozi zawaleniem.
Poczytajcie artykuły o tym :
Zatrzymano podpalaczy wieży w rezerwacie
Spalili wieżę







Kochani,  przepraszam, że nie zdążyłam złożyć Wam życzeń ...
Z całego serca życzę Wam, samych słonecznych dni i dużo uśmiechu na twarzy! :)
Do następnego!



czwartek, 3 kwietnia 2014

Kwiatki i kwiateczki

Czas pędzi jak szalony! Nim się obejrzałam, w kalendarzu zawitał kwiecień, a na zewnątrz wiosna w pełni.
Jak tylko znajduję trochę czasu staram się nadrabiać zaległości w ogrodzie. Na szczęście wszystko już pograbione, część kwiatów posiana, a rzodkiewka i sałata już kiełkują pod tunelem foliowym! :)
W przedszkolu nie byłabym sobą, gdybym nie wprowadziła kawałka ogrodu do sali. I w ten sposób mamy posiany szczypiorek, posadzoną rzeżuchę, owies wielkanocny i kiełki rzodkiewki, a wisienką na torcie jest hiacynt, który ma przed sobą kilka tygodni do  kwitnienia. 
W pracy bywa różnie. Na szczęście uwielbiam tam chodzić! Dzieci w wieku przedszkolnym są niezwykle szczere, więc słowa:  Kocham Panią! wynagradzają mi wszystko. Rzeczywiście czas, który poświęcam pracy (również w domu) zwiększył się, ale jak człowiek jest zorganizowany, to albo się spina i daje radę wszystko ogarnąć, albo z czegoś rezygnuje. Ja na drugi plan zepchnęłam bloga, ale zdjęcia w moim telefonie są na bieżąco! Weszło mi to w nawyk, i dobrze! U Was bywa, ale nie zawsze się ujawniam...
Wszystko budzi się do życia, więc mam nadzieję, że i ja obudzę się do życia tutaj i będę na bieżąco. :)
Tymczasem zostawiam Was z tym, co sprawiło, że na świecie zrobiło się kolorowo.
Zaczęły pojawiać się kolejne kwiaty, a ja nie przestaję się dziwić...











wtorek, 25 marca 2014

Mamy wiosnę!

Pomimo, iż na zewnątrz jest szaro, buro i ponuro ja jestem pełna nadziei, bo właśnie dziś odwiedził nas ktoś, kto wiosnę przynosi. Przyleciał z bardzo daleka, aby pobyć z nami kilka cudownych miesięcy.
Tak!
Przyleciał bocian, co prawda nie było warunków żeby zrobić mu zasłużoną sesję, bo albo padało, albo najzwyczajniej w świecie się ściemniło, więc pierwsze zdjęcie jest, aby być dla udokumentowania. Mam nadzieję, że kolejne będą ciekawsze i jaśniejsze.
Aaa!
Pierwszy bocian, który widziałam był stojący, więc ... i rok przestoi. Ale kto by wierzył w zabobony. :))
A Wy już widzieliście bociany?
Przy okazji zamieszczam kilka wieczornych zdjęć i bardzo żałuję, że żurawie, które wylądowały na pobliskim polu stały się zupełnie niewidoczne o tej porze...




poniedziałek, 17 marca 2014

W marcu jak w garncu...

Za oknem wichura już od kilku dni. Ciężko na sercu, zwłaszcza, że w ubiegłym tygodniu pogoda potrafiła nas rozpieszczać. Dziś tylko krótkie przebłyski słońca przypominały o wiosennym powiewie.
Razem z wiatrem przyszły przeziębienia, dziś w przedszkolu sześcioro przedszkolaków!
Wiatr krzyżuje moje plany związane z pracami w ogrodzie. Dziś (po raz kolejny) zbierałam gałązki z trawy. Zastanawiam się tylko ile jeszcze?! 
Nasiona powoli kompletujemy, zarówno warzyw i kwiatów. W tym roku pojawią się nowe nabytki,  o których napiszę niebawem. Mimo wszystko brakuje czasu na sianie, ale trzeba będzie się spiąć i w końcu się wziąć, żeby jak najszybciej roślinki urosły i cieszyły oko.
Ja w pamięci nadal mam te najcieplejsze dni marca i właśnie dziś do nich powracam...









piątek, 7 marca 2014

W skrócie

Czas płynie zdecydowanie za szybko, jedno jest pewno - nie nudzę się!
Marzyłam o pracy - dostałam ją i przyznam, że jestem zadowolona. Praca z dziećmi wymaga cierpliwości i to właśnie dzięki niej dotarłam do momentu, kiedy ja przyzwyczaiłam się do dzieci, a dzieci do mnie. Pierwszy miesiąc zawsze bywa najtrudniejszy, a teraz jest fantastycznie! Powoli poznaję dzieci i ich możliwości. Już na wszystko wystarcza czasu, a ja nawet mam  czas żeby zjeść śniadanie! :)
Jestem już po dwóch zebraniach i Pasowaniu na Przedszkolaka! Było to dla mnie nie lada wyzwanie, zwłaszcza, że większość dzieci była nieobecna - okres przeziębień. Jednak uroczystość przebiegła zaskakująco dobrze! :) Trwają przygotowania do kolejnej uroczystości, która będzie w czerwcu...
Za oknem wiosna, codziennie spaceruję z przedszkolakami i robimy furorę na wsi! A zwłaszcza wąż spacerowy,  którego  trzymają się dzieci! :))
Prywatnie, od dłuższego czasu zmagałam się z zapaleniem zatok, nie miałam czasu na lekarzy i od kilku dni wyczuwam znacznie powiększone węzły chłonne, które mnie bolą. W końcu doczekałam się upragnionego wolnego weekendu, więc mam nadzieję, że odpocznę i wyzdrowieję... ale mimo wszystko w poniedziałek idę do lekarza, bo jednak o zdrowie trzeba dbać! :)
Jutro wybieramy się z naszym pieskiem do kardiologa do Olsztyna. W Elblągu każdy weterynarz ma swoją diagnozę, najlepsze jest to, że zakres jest tak szeroki, że nie wiadomo komu  wierzyć. Dlatego jedziemy zrobić specjalistyczne badania i mamy nadzieję, że uzyskamy fachową diagnozę. Czy ktoś z Was korzystał z usług kliniki weterynaryjnej OLWET w Olsztynie i może powiedzieć coś na jej temat? A może znacie dobrego weterynarza, który zna się na rzeczy w okolicach Elbląga (Olsztyna, Gdańska)?
Mam nadzieję, że niebawem pojawi się kolejna porcja zdjęć ukazująca nadejście wiosny, czekam tylko na słoneczną pogodę!

poniedziałek, 10 lutego 2014

Przedwiosenne porządki

Kiedy temperatura wzrasta i słońce coraz częściej gości na niebie, człowiekowi aż chce się żyć!
W pracy byłam z dziećmi na spacerze i zatęskniłam do wiosny, takiej prawdziwej.
Kiedy wróciłam do domu - miałam ją! Chwyciłam za haczkę, grabie i rękawiczki. Zrobiłam pierwsze porządki przed nadejściem wiosny.  Co prawda z zatok nie wyleczyłam się do końca, ale nie mogłam się oprzeć. I tym sposobem poniedziałkowe popołudnie spędziłam w ogrodzie. Tego mi brakowało. Zdecydowanie zima nie jest dla mnie, bo w ogrodzie zbyt wiele nie zrobię. Chociaż  dużo zależy od tego jaka ta zima jest... Bo jeśli ma być taka jak teraz - dziś, to chętnie, oby więcej takich!
Część ogrodu już przygotowana, wszelkie pozostałości pograbione, gałązki pozbierane, ziemia gotowa do siania. Mam nadzieję, że pogoda dopisze, to dokończę wszystko.
Dopiero dziś zdałam sobie sprawę, że to czas najwyższy  wziąć się za przygotowanie nasionek! Ależ ten czas leci! Przede mną ostatni wolny weekend, więc mam nadzieję, że nadrobię zaległości.
A jak u Was z przygotowywaniem się do wiosny w ogrodzie?