niedziela, 13 października 2013

W życiu ciężko bywa...

Wieczór, 13 października.
Przyłączam się do rodziny oglądającej film, tak dla odmiany.
Mission: Impossible - Ghost Protocol.

I wcale nie będzie to recenzja ani opinia na temat filmu...
Kiedy tylko kończy się film za oknem słychać po
grzmiewanie.
Pierwsza myśl : burza!
Rzeczywiście zaczyna coraz mocniej padać, momentami błyska się.
Jesienna burza, która jest rzadkim zjawiskiem.
W sieci pojawia się coraz więcej informacji, że możliwe burze, praktycznie w całej Polsce. 

Na szczęście ma być spokojnie. :)
Zdecydowałam, że burza jest idealnym momentem aby podsumować prawie pierwsze dwa tygodnie października. Idealny moment aby postawić wielką krechę i zacząć od nowa każdy kolejny dzień.
Dziś wiem, że wśród moich znajomych, Tych zaufanych i bliskich była osoba, która zakładała maskę. Kiedy ją zdjęła, przejrzałam na oczy. To nie jest mój przyjaciel, za którego
go miałam. Jak można po tylu latach okazać się całkowicie innym człowiekiem?! Jak można kłamać i oszukiwać na każdym kroku?! Jak można zdobywać zaufanie przez lata, a później burzyć je w ciągu sekundy?!
Dla mnie jest to nie do pomyślenia.
W sercu pozostał wielki ból. Jednak rana kiedyś się zagoi.
Jedno jest pewne. Jestem osobą ufną i przyjaźnie nastawioną do ludzi, ale takie sytuacje zmieniają mnie. Wiem, że to zaufanie będzie ciężko zdobyć, ale jeśli ma być to prawdziwa przyjaźń, to przetrwa wszystko.
A przecież po każdej burzy pojawia się słońce. Mam nadzieję, że pojawi się również w tej drugiej kwestii, w kwestii pracy.

Jak już wiecie (albo i nie) od września namiętnie poszukuję pracy w zawodzie. Szukam, szukam i znaleźć nie mogę. Daję sobie czas do końca październiku,  później będę łapała  co się da...
Ostatnie doświadczenie jakim było odrzucenie mojej aplikacji jeszcze przed rozmowami kwalifikacyjnymi było wielkim ciosem.
Sprawa jest dosyć zawiła i długa, ale postaram się Wam przedstawić ją jak najkrócej.

Pojawiły się dwa wolne miejsca w wiejskim przedszkolu, w sąsiedniej gminie. Zadzwoniła do mnie znajoma ze studiów z pytaniem czy nie jestem zainteresowana. Oczywiście, że byłam. Później sprawy potoczyły się bardzo szybko, telefon do wójta, wysyłanie CV i niecierpliwe oczekiwanie na jakąkolwiek wiadomość. Niestety dni mijały, a ja nie dostawałam odpowiedzi. Byłam w stałym kontakcie ze znajomą. Któregoś pięknego słonecznego dnia zadzwoniłam do niej i dowiedziałam się, że ona otrzymała taki telefon, ale to nie jest rozmowa kwalifikacyjna tylko jakieś spotkanie. Miałam nie tracić nadziei, więc pozostawały marne szanse. Tego samego dnia po 18.00 dostałam od niej wiadomość, że została przyjęta.
Następnego dnia pracowała z inną dziewczyną. Naprawdę, cieszę się, że jej się udało. Jednak pozostał pewnien niesmak...Wybór nauczycieli odbył się bez rozmowy kwalifikacyjnej. Ja na samym początku zostałam skreślona, pomimo iż ukończyłam tą samą uczelnię. Jedynym plusem znajomej był fakt pochodzenia z tej właśnie gminy. Jednak myślę, że kierowanie się tylko miejscem zamieszkania jest nieuzasadnione. 

Podobno pracę miały dostać osoby ze wsi, bo jest im trudniej zdobyć pracę. Szkoda, że druga osoba była z miasta.
Kochani, ten przykład pokazuje, że w dzisiejszych czasach niestety coraz popularniejsze stają się układy i wszelkie znajomości. 

Owszem, można na to sobie pozwolić prowadząc własną firmę i wtedy wybierać samych znajomych.
Jednak tutaj praca była z urzędu miny, dodatkowo projekt był współfinansowany z UE. 
Wójt jako przedstawiciel jest pracownikiem instytucji państwowej, więc nie powinien dopuszczać się takich rzeczy! No,ale kto mu zabroni? Kto mu udowodni?
Czy muszę wspominać, że znajoma miała mamę pracująca w oświacie i przy okazji była znajomą wójta?

A o tym, że druga osoba również?
Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni.
Nie mniej jednak bardzo to przeżyłam. Było mi po prostu zwyczajnie po ludzku przykro. Po kilku dniach wzięłam się w  garść, wysłałam szereg CV do przedszkoli i szkół, wcale nie licząc na jakiś odzew. Szukając ogłoszeń nie znajduję żadnego, które byłoby adekwatne do mojego wykształcenia/zawodu.
Część z Was pewnie pomyśli, że tyle jest pracy dla młodych ludzi.
Może nie do końca, ale coś by się znalazło.
Tylko, że ja pracuję 3 miesiące w wakacje po 12-15 godzin dziennie. Właśnie ta praca nauczyła mnie szacunku nie tylko do każdego zawodu, ale także do nauki. Dlatego studiowałam żeby zdobyć wykształcenie i móc pracować w zawodzie. Dzięki tej pracy mam opłacone studia i odłożyłam część na dojazdy. Jednak pieniążki skończą się wraz z kalendarzowym rokiem. I co dalej? 
Właśnie, wtedy pozostaje mi podjęcie jakiejkolwiek pracy, nie związanej ani z wykształceniem ani z zainteresowaniami... 
Bardzo zawiodłam się na całym tym systemie.  Dziś mieć wykształcenie wcale nie równa się ze zdobyciem pracy w zawodzie.
A szkoda...

8 komentarzy:

  1. To bardzo przykre co napisałaś, ale nie mam wątpliwości, że tak to w naszym kraju działa. Układy, znajomości... Jak za komuny. Nie ma sprawiedliwości. Współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najgorsze jest to, że nic nie da się z tym zrobić.
    Taka walka z wiatrakami...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że niebawem uda Ci się znaleźć wymarzoną pracę:) Nie jest łatwo, ale najważniejsze to się nie poddawać. Teraz niestety mamy takie czasy, że liczą się tylko układy, a pracy dla młodych niestety nie ma. Sama pochodzę z małego miasteczka i gdzie się nie rozejrzę, to zazwyczaj pracuje się "rodzinami", czy w szkołach, czy w urzędach. Niestety to się raczej nie zmieni, a perspektyw dla naszego pokolenia coraz mniej:(
    A co do pracy, to nawet jeśli człowiek już szuka byle jakiego zajęcia, żeby mieć tylko pracę, to graniczy to z cudem, bo teraz do zwykłego sklepu mają takie wymagania, że głowa boli, już o doświadczeniu jakiego wymagają nie wspomnę, tylko gdzie młodzi ludzie, to doświadczenie mają zdobyć? Błędne koło.
    Przykro mi, że zawiodłaś się na bliskiej Ci osobie. Czasami tak bywa, niestety coraz częściej ludzie zakładają maski, a takie wartości jak lojalność, szczerość, przyjaźń, zanikają w zastraszającym tempie. Świat gna do przodu, ludzie się zmieniają. Człowiek tęskni za dawnymi, spokojniejszymi czasami, a przecież to było tak niedawno...
    Życzę Ci, żeby słońce wkrótce nad Tobą zaświeciło i żeby jak najlepiej Ci się poukładało:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszędzie jest tak samo. Nie musisz mieć doświadczenia, wykształcenia i kwalifikacji, wystarczą dobre plecy. Masz rację wymaganie doświadczenia od młodej osoby jest zwyczajnie śmieszne.
      Dziś ciężko o prawdziwą, bezinteresowną przyjaźń. Sama się o tym przekonałam. Ale w głębi serca cały czas mam nadzieję, że wszystko jeszcze przede mną...
      Dziekuję za dobre słowa. :)
      I.

      Usuń
  4. O tak, w życiu bywa ciężko..
    Jak to mawia mój tato: kto Ci powiedział, że życie jest sprawiedliwe?
    U nas jest to samo z pracą. Rozmawiałam ostatnio z pewną panią, która pracowała kiedyś u nas w gminie, dostała tę pracę bez koneksji, ale nie wytrzymała tam... mówiła, że stanowiska przechodzą z rodziny na rodzinę. Gdy jest wolny etat od razu wiadomo kto go dostanie.. smutne to, nie sprawiedliwe, żenujące.
    A co do koleżanki, dobrze, że wyrwałaś "chwasta". Boli, wiem, ja jeszcze do końca nie ogarnęłam się po letnim plewieniu :( boli serce, żal, ale co zrobić..

    Trzymam kciuki, byś znalazła wymarzoną pracę! Uszy do góry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie. Najbardziej się wkurzyłam o tą niesprawiedliwość...
      Czyli wychodzi na to, że wszędzie tak jest?!
      I jak tu nie tracić wiary w ludzi?
      Pamiętam doskonale tego posta, przypomniał mi się jak już zrobiłam całkowity porządek.
      Dziękuję za miłe słowa, to dla mnie ważne.
      Uściski :)

      Usuń
  5. to prawda co dziewczyny piszą. nasza gmina też obsadzona rodzinami. a pracy ciągle ktoś z moich znajomych szuka. ktos napisał "jak za komuny". nie prawda, za komuny było dużo łatwiej.
    ilonuś, tak niestety w życiu bywa i to bardzo często, że znajdzie się w naszym kręgu osoba, która wkradnie sie w łaski podstępem a potem wychodzi prawdziwa gęba. pewnie wielu z nas spotkało takiego fałszywego przyjaciela. przykro mi, że ty tez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, ja byłam naiwna wierząc, że starając się o pracę zostanę potraktowana na równi.
      To był pierwszy raz, zapewne kolejny będzie mniej emocjonujący i mniej bolesny.
      Bo ja mam za dobre serce. Czasami trzeba umieć powiedzieć : basta! I nie dać się dalej oszukiwać.
      Człowiek cale życie się uczy...

      Usuń