piątek, 31 maja 2013

Ostatnie dni majowe...

Tydzień był zmienny.
Czasami zachwycał piękną słoneczną pogodą, a czasami rześkim deszczem.
W ogrodzie z dnia na dzień następują wielkie zmiany.
Wszystko rośnie w oczach!  Nim się obejrzałam minął maj.
Jutro będzie już czerwiec, a razem z czerwcem pojawią się warzywa, owoce, słońce, czerwcowe burze...

 



Warzywa rosną jak szalone, a to wszystko sprawka deszczu! :)

Jest sałata, w sumie to już druga seria :)

koperek

szczypiorek

buraczki (z niecierpliwością czekam na botwinkę! :) )

kapusta

no i brokuły, moje ulubione! :)

papryka

ogórki

groszek



A słońce niezmiennie zachwyca....



niedziela, 26 maja 2013

Maj świętem Mam!

Ostatnio tylko pada, wieje i tak na okrągło.
Ale dziś słońce się przedarło przez ciemne chmury i cieszy nas z małymi przerwami od południa. :)
Kiedy tylko wyjrzało słońce, poszłam obejrzeć co nowego w ogrodzie.
Otóż wszędzie, bez wyjątku roślinki ruszyły w górę ( łącznie z chwastami :( )
Pojawiają się nowe kwiatki i wschodzą posiane warzywa. 

Rododendron  rozwija się z dnia na dzień.

Pojawiła się pierwsza margaretka.
Kwiat dzikiej róży.
 
Owoce agrestu.
Owoce porzeczki.


No i najważniejsze!
Dzisiaj Dzień Mamy!
26 maja!


 Mama
Znosi wszystkie przykrości,
cieszy się z powodów do radości.
Najbardziej w mej pamięci zostaje,
że tak dużo miłości mi daje.
Bo nie ma nic piękniejszego,
od serca matczynego!
Miłość do mamy będzie wiecznie trwała,
bo jeśli trzeba było, to bym życie za Nią oddała...
                                                                [Ica]

 Moja mama dostała bardzo praktyczny prezent, który od razu znalazł swoje miejsce w ogrodzie.
A Wy Drogie Mamy co dostałyście? Albo jaki prezent przygotowałyście dla swoich mam? 



 A przy okazji prezentuję oczko, które  gości u nas już dość długo, ale od niedawna dopiero zostało napełnione. Żaba ma doskonałe miejsce do zasłużonego odpoczynku. :)


Inspirację zaczerpnęliśmy ze strony stylowi.pl.

czwartek, 23 maja 2013

Na łące.

Wianek                          
Był piękny, mglisty poranek, więc postanowiłam upleść sobie wianek.
Czułam poranną rosę przez me nogi bose.
Słońce łąkę oświetlało i moje ciało ogrzewało.
Wśród traw tańczyłam,czasu nie liczyłam.
Zbierałam trawy, zioła i kwiaty, by wianek był bogaty.
Pewien pomysł przyszedł mi do głowy, kiedy wianek był gotowy.
Według znanej wróżbiarki, marzenia spełniają wianki. 
Położyłam się na łące z twarzą skierowaną w słońce.
Pełna wrażeń czekałam na spełnienie marzeń.
Wsłuchiwałam się w odgłosy natury i usłyszałam jak brzmią Mazury.
Szybko otworzyłam oczy nie wiedząc, że wianek tak szybko mnie zauroczy.
Okazało się, że znalazłam swoje miejsce na ziemi, w domu położonym  wśród pięknej zieleni.
                                                                                                                                   [ Ica ]






wtorek, 21 maja 2013

Maju trwaj!

Miało padać... nie padało.
Kiedy wydawało się, że słońce zagościło na dobre, rozpadało się.
Pogoda zmienną jest. :)
Jej zmienność sprawia, że rośliny są podlane, a dzięki temu szybciej rosną.
Także nie ma tego złego. :)

Powoli rozkwita rododendron.
Tulipany cały czas świetnie się trzymają.
Na dobre zakwitła już żurawka. 
Bratki w doniczce z miejscowych kamieni czują się wspaniale!
Nie brakuje również chabra-bławatka.


Poniżej kilka ujęć z dzisiejszej przejażdżki rowerowej...






A po powrocie ...
...bocian wkomponował się idealnie w widok z mojego okna. ;)

poniedziałek, 20 maja 2013

Majowo... deszczowo.

Dziś do godziny 14.00 pogoda była cudowna. Nie brakowało słońca i ciepłego powiewu wiatru.
Jednak później coś się zmieniło. Nadeszły burzowe chmury. Błyskało się i grzmiało, ale bez przesady. 
Deszczu było mało jak na burzę.Pojechałyśmy więc rowerami nad jezioro. Przez  chwilę troszkę popadało i przeszło. Kiedy dotarłyśmy nad jezioro już nie padało.

Myślałyśmy, że to przejdzie...
Rybacy na Druznie.
 
Łabędź jakby ze strachu chował głowę w wodę.
 
W oddali - Elbląg.
 


 Jednak w drodze powrotnej spotkała nas spora ulewa. :)
Trochę przeczekałyśmy, a trochę przejechałyśmy.
Mimo deszczu nie uważam iż przejażdżka byłaby nieudana.
Nam majowy deszczyk nie zaszkodził... 

sobota, 18 maja 2013

Cisza przed burzą!

Dzień był piękny, to prawda, na termometrze +30.
Na wieczór mieliśmy plany towarzyskie w ogrodzie.
I co?
Ano deszcze i burza.
Na szczęście tylko troszkę postraszyło i przeszło po niecałej godzinie. :)
Także plany się nie zmieniły, tylko nieco opóźniły. 
Plus jest taki, że ominęło mnie podlewanie. :))
Słońca już nie było, ale za to pozostało rześkie powietrze, razem z komarami. :)
Dziś nie zdążyłam zrobić zdjęć, ale posiadam kilka z wcześniejszych burz. :)

Początek wygląda dość ciekawie.

Ewidentnie widać jedno niebo podzielone na dwie części.


Robi się coraz ciemniej...

a wiatr daje się we znaki.


















Na szczęście wszystko się dobrze kończy... :)

piątek, 17 maja 2013

Wilczyce



Z racji iż dojeżdżam rowerem, w domu jestem o wiele szybciej.
Dlatego mam czas na odpoczynek, największą przyjemnością jest oczywiście pobyt w ogrodzie i  czytanie książek.

 
"Wilczyce" Anety Borowiec wygrałam w konkursie organizowanym przez serwis granice.pl. Byłam mile zaskoczona, kiedy przesyłka zaadresowana do mnie zawierała wygraną książkę, ponieważ nie sprawdzałam wyników konkursu.
Niestety książka musiała poczekać aż dwa miesiące, żebym znalazła choć chwilę na przeczytanie innej literatury, nie związanej z tematem mojej pracy licencjackiej. ;)
Autorki nie znałam, więc zaczęłam czytać bez jakiegokolwiek nastawienia.  
Aaa… i jeszcze ten tytuł "Wilczyce", w życiu nie pomyślałabym, że chodzi o ...  ;)
Całkowite zaskoczenie. Lektura zajęła mi dwa słoneczne popołudnia, nie wiedziałam,  że aż tak mi się spodoba!  Tym sposobem zupełnym przypadkiem trafiłam na ciepłą opowieść o przyjaźni,  zdradzie, związkach, rodzinie…
Z każdą stroną, z każdym rozdziałem pragnęłam więcej i więcej.
Jedna historia się urywała, druga się zaczynała, a ja lubię dokończyć jedno i wziąć się za drugie... ale nie tym razem! Wcale mi to nie przeszkadzało. ;)
Do ostatniej chwili nie spodziewałam się takich wydarzeń.
Natalia ma  ustabilizowane życie u boku narzeczonego.   Lubi mieć wszystko zaplanowane i nie znosi niespodzianek. Ma przyjaciółki, na które może liczyć, a także rodzinę, która ją wspiera.
Uciekając od problemów trafia na tajemnicę rodzinną, która jest tematem tabu. Kiedy odkrywa prawdę nic już nie jest takie same... co nie oznacza, że nie zmieniło się na lepsze... :)
Książka zaskakuje.
Zaczynałam czytać o kobiecie, która ma wszystko zaplanowane i ułożone, (oprócz relacji z matką) ale później następuje zwrot akcji, wszystko się zmienia. 
Natalia ucieka tam, gdzie dowiaduje się, że to rodzina jest najważniejsza.
Język i przekaz prosty i zrozumiały. Aż zdziwiłam się, bo dawno nie czytało mi się tak przyjemnie.
Okładka przepiękna. Polna dróżka, dziewczyna w zwiewnej sukience...tylko dlaczego nie widzimy jej twarzy? Odpowiedź jest prosta. Wystarczy przeczytać książkę i wszystko będzie jasne.
(Swoją drogą, doszukałam się na bucie małej, białej plamki, mniemam, że buty były nowe i dlatego został tam numer obuwia. :) )
Poniżej zdjęcie, które zrobiłam w czasie, kiedy zorientowałam się jaki piękny widok mam nad książką. :)
A fragment również piękny, bo z dobrą radą, jakby ktoś miał siniaki. :))



Książkę szczerze polecam każdemu!
Pokochałam ją tym bardziej iż znajdował się tam motyw pięknej polskiej wsi! :)
Co również mnie zaskoczyło, bo zaczynało się w mieście i nic nie wskazywało na taką zmianę.
W międzyczasie Nixon (najmłodszy z domowników) również wyraził  zainteresowanie książką. :)
Moi Drodzy, dobry wybór! :)
Przeczytajcie, bo warto.


Szczegółowe informacje :
Autor: Aneta Borowiec
Tytuł : Wilczyce
Wydawnictwo : Agora
Data wydania : 10.12.2012
Ilość stron : 320
Cena : ok.30 zł