wtorek, 16 kwietnia 2013

Podpalanie traw!

Minął prawie tydzień...
Pochłonęły mnie obowiązki na studiach i przede wszystkim prace porządkowe w ogrodzie.
Pewnie większość z Was się zgodzi, że jest to bardzo pracowity miesiąc.
Na szczęście praktycznie cały teren mamy pograbiony... a pracy jakby nie ubyło. ;)
Mamy dużo planów i energii , a mało czasu.
Jeśli pogoda dopisze prace będą szły sprawniej, a ja szybciej pokażę Wam jak można stworzyć coś z pomysłem używając tylko wyobraźni i materiałów, które można wykorzystać na wiele sposobów...
Jednak dziś napiszę o czymś ważniejszym.
Ostatnio byłam zbulwersowana kłusownikami. (Na szczęście z powracającą wiosną zauważyłam, że pojawia się coraz więcej saren, a co za tym idzie, kłusownicy skończyli swoje nielegalne polowania)
Dziś złoszczę się na podpalaczy.

Wiadomo, takie podpalenie niesie ze sobą lawinę nieszczęść.
I nie mam tu na myśli palenia liści w ogrodzie, pomimo, że to też ma negatywne skutki, ale jest kontrolowane!
Po pierwsze, jest to niebezpieczne dla ludzi, przy takim podpaleniu przecież może zginąć człowiek!
Jeśli mam się trzymać nieco pozytywniejszej wersji może dojść do zatrucia.
Dym powoduje utrudnienie w poruszaniu się po drodze, w konsekwencji może być przyczyną wypadków.
Po drugie, jest to niebezpieczeństwo dla zwierząt.
Ogień niszczy wszystko, łącznie z gniazdami ptaków, giną również bezbronne zwierzęta, które tracą orientację w dymie, mogą się zaczadzić i zginąć w wyjątkowo okrutny sposób.

Poniżej na zdjęciu zając, który był przerażony całą sytuacją, nie wiedział, w którą stronę ma uciekać...
 
Po trzecie, jest to niszczenie roślinności, a także gleby.
Kiedyś uważano, że wypalanie traw poprawia jakość gleby, jednak od tamtego czasu minęło wiele lat i próbowano ludzi uświadomić, że to nieprawda.
Takie wypalanie powoduje, że ginie wszystko, co jest korzystne i potrzebne glebie. Owszem trawa dość szybko się zazieleni, ale czy to jest ważne, gdy poza zieloną trawą  nie będzie żadnej korzyści ?
Udowodniono, że po wypalaniu plony są uboższe i aby uzyskać takie plony jak przed wypalaniem należy poczekać  ładnych parę lat.

Można tak wymieniać bez końca, ale czy ludzie, którzy bezmyślnie podpalają łąki, pola i inne użytki zdają sobie z tego sprawę?
Nie wiem, co kieruje takim człowiekiem.
Brak rozrywki?
Podniesienie poziomu adrenaliny?
Nie mam pojęcia, bo dla mnie to jest smutne, że takim zachowaniem niszczy się dosłownie wszystko.
To nie jest pierwszy raz w tym roku i boję się, że też nie ostatni.
Dzisiejszy pożar objął 15 hektarów, a tak wygląda widok na ambonę...

 Oczywiście na miejscu pojawiła się Straż Pożarna, która próbowała ugasić ogień.
Więcej na temat pożaru można przeczytać tutaj .

 A jak to jest u Was?
Zdarza się coś takiego?

4 komentarze:

  1. Temat dałaś na czasie , dla mnie to bezmiar głupoty , który niestety ciężko wytępić , u mnie raczej nie ma gdzie i czego wypalać , ale gdzieś na wioskach , czy z dala od odpowiednich służb co mandat by wlepiły to powszechne a szkoda .
    Miłego dnia życzę Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie...
      U nas zazwyczaj podpalają dzieciaki dla zabawy, albo dorośli i oni robią to chyba z głupoty.
      Rzeczywiście jak potrzeba to żadnych odpowiednich służb nie ma..
      I tak jest rok w rok...
      Miłego dnia! :)

      Usuń
  2. właśnie 16 widziałam wozy strażackie pędzące naszą gminną drogą. być może do tego pożaru właśnie jechały posiłki. u mnie nikt nic nie wypala, bo wokół pola uprawne.
    miłego wieczoru.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę...
      U nas jak nie ma pól do wypalania, to wypalane są rowy, więc to jest kwestia ludzi jacy mieszkają w tym miejscu...
      Miłego dnia! :)

      Usuń