poniedziałek, 28 stycznia 2013

Zimową porą...

Dzień dobry! :)
W nocy spadła kolejna porcja śniegu, więc wybór książki na dzisiejszy post jest bajecznie prosty i przyjemny!
Informacja o kontynuacji Siedliska była dla mnie zaskoczeniem! Przeczytałam kiedyś wywiad pana Janusza Majewskiego, w którym powiedział, że nie przewiduje kontynuacji... a tu proszę! Taka niespodzianka. Premiera była 15.10.2012, a ja zupełnym przypadkiem trafiłam na Zimę w Siedlisku przed Świętami. Nie było szans żeby książka doszła przed świętami...Od przyjaciółki dostałam pięknie zapakowaną książkę, moja radość była ogromna! Książka nie zdążyła poleżeć, bo od razu zaczęłam ją czytać! Wiedziałam na co muszę być przygotowana... na stratę ważnej osoby w książce, o tym mówiła informacja na okładce, więc wzięłam głęboki wdech, zaparzyłam gorącą herbatę i zaczęłam na nowo przygodę z Siedliskiem, tym razem zimową porą. Na samym początku Krzysztof umiera. Sposób w jaki autor opisał jego śmierć jest tak dokładny, że nie trudno było to sobie wyobrazić. Strata najbliższej osoby bardzo boli, jednak jako czytelniczkę bolało mnie również to, że Marianna została sama. Dzieci i przyjaciele nie zastąpią męża nawet w najmniejszym stopniu. Trzeba było się otrząsnąć i podnieść głowę. Tak też zrobiła Marianna, za co ją pokochałam jeszcze bardziej. Książka pełna jest wspomnień z młodości, a także przygód związanych z wczasowiczami. Jednak to, co najbardziej mnie bawiło, to historie związane z miejscowymi. Na nich zawsze można liczyć, zupełnie jak na humor pana Janusza, którym przesiąknięta jest książka. Niby o utracie, ale pojawia się nowy członek rodziny, więc potwierdza się teza, że kiedy ktoś odchodzi, na jego miejsce rodzi się malutki człowieczek. Więcej nie będę zdradzała, bo to żadna przyjemność czytać wiedząc co będzie dalej. Jednakże polecam wszystkim, którzy marzą o sielskości. Książka sprawia, że zastanawiamy się nad tym co ważne w naszym życiu. I abyśmy zdążyli docenić kogoś, zanim go stracimy. U mnie pojawiły się łzy, co rzadko mi się zdarza. Jednak ta książka była zupełnie inna, szczera. Dająca do myślenia. Jedno jest pewne. Zdania nie zmieniłam co do wyboru miejsca zamieszkania. Muszą to być Mazury! Bo w przypadku samotności na sercu może zrobić się lepiej widząc tak wspaniałe mazurskie krajobrazy.
P.S. Jedyne co mi się nie podobało, to ilość stron... więc Panie Januszu, proszę o więcej, bo ostatnie kartki czytałam przez kilka dni, dozując przyjemność. :)


Szczegółowe informacje :
Autor: Janusz Majewski
Wydawnictwo : Marginesy
Data wydania : 15.10.2012
Ilość stron : 286
Cena : ok.35 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz