wtorek, 27 marca 2012

Miłość do utraty tchu!


Miesiąc temu poszłam  razem z przyjaciółkami  do kina na film „Big love” …
Oczywiście dużo wcześniej śledziłam  opinie na jego temat( i jak zaobserwowałam były różne), ale zdecydowałam się pójść.
Byłam ciekawa czy rzeczywiście ten film jest tak „kontrowersyjny”, że budzi tyle emocji i skrajnych opinii.
Nie będę ukrywała, że poszłam również ze względu na Antoniego Pawlickiego, którego cenię jako dobrego aktora młodego pokolenia.
Od razu powiem, że dla mnie film był mega!
Ale od początku… i w wielkim skrócie.
Młoda dziewczyna  (Emilia) poznaje starszego o 8 lat chłopaka (Maciek) i najzwyczajniej w świecie zakochuje się z wzajemnością.  Szaleńcza miłość… Emi wprowadza się do niego, zostaje piosenkarką i … zupełnie oddala się od Maćka, w pewnym momencie jest z innym, ale uczucie łączące ją z Maćkiem jest zbyt silne ( rzekłabym toksyczne) więc następuje fala rozstań i powrotów.
Koniec jest tragiczny, czego możemy się domyślać już na początku filmu.
Nie chciałabym  zdradzać więcej szczegółów, bo naprawdę warto obejrzeć, żeby się przekonać.
Z moich obserwacji wynika, że większość opinii jest negatywnych. Każdy ma prawo do swojej opinii, więc ja będę trzymała się swojej.
Niektórzy uważają, że film  obfituje w nadmiar scen erotycznych , które są słabe. Owszem może i jest ich dość sporo, ale wydaje mi się, że  sceny były potrzebne, bo tego wymagał scenariusz ,a przecież to nie jakiś film erotyczny żeby  były idealne. ;)
Jedyne co nie podobało mi się to tło za oknem, jakby zupełnie sztuczne, jak dla mnie scena straciła na wartości.
Jeżeli chodzi o obsadę, to wydaje mi się, że
nie można narzekać...
Natomiast muszę podkreślić genialną rolę ( a raczej epizod) Borysa Szyca! ;)
Jedno jest pewne film daje do myślenia.
Po wyjściu z kina miałam mieszane uczucia, ale to chyba dlatego, że koniec był przybijający.
Więcej  pisać nie będę, obejrzyjcie, oceńcie i napiszcie jak Wam się podobał!
Na koniec zamieszczam link do oficjalnego zwiastuna.
http://www.youtube.com/watch?v=jUGT963r0cQ
Miłego dnia! ;)

3 komentarze:

  1. Słonko, z tym Borysem to nie pomyłka przypadkiem? Bo sama się zgubiłam ;)
    A film rzeczywiście mega... Mi przemyślenia na jego temat przez dobry tydzień krążyły po głowie, tak mnie ujął <3
    Co do scen erotycznych to rzeczywiście widok za oknem zepsuł efekt...
    Z pewnością obejrzę Big love jeszcze nie raz - chociażby dla tej miłości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie pomyłka... epizod z piłowaniem paznokcia był najlepszy! ;)
      Ja obejrzałam film już dwa razy i na tym nie poprzestanę! ;)

      Usuń
    2. aaa... tak! Teraz już pamiętam :D

      Usuń